niedziela, 3 czerwca 2012

Spinningowanie-początki

Spinningowanie - początki.

Autorem artykułu jest Krzysztof Łuczyk


Spinning - niezbędne informacje dla początkujących wędkarzy. Poznaj różne techniki i wypracuj sobie najbardziej skuteczną.
Sposoby połowu.
W metodzie spinningowej łowienia ważna jest technika rzutu.

Łowienie spinningowe dla początkujących.

Sposoby połowu.

W metodzie spinningowej łowienia ważna jest technika rzutu. Początkujący wędkarz musi niemało się natrudzić, żeby wykonać precyzyjny rzut, zwłaszcza gdy zamierza posłać przynętę tam, gdzie drapieżnik często może czekać na swoją upragnioną „rybkę”. A są to miejsca przy trzcinie, konarach, zaroślach, kamieniach itp. Konieczne jest niewątpliwie zadbanie o to, żeby wędzisko było dopasowane do ciężaru przynęty. Zazwyczaj na każdym wędzisku znajdziemy informacje dotyczące tego, jakiej wagi przynęty powinniśmy stosować. Minimalne odstąpienie od zaleceń nie jest aż tak wielkim „przestępstwem” i na pewno nie przyczyni się do braku jakichkolwiek brań, ale zaleca się, aby parametry podpowiadane zachowywać. Wtedy niewątpliwie łatwiej uczyć się poprawnych rzutów.

Chcę spróbować.

Weź więc do ręki wędzisko, złap prawą ręką za uchwyt wędki, chyba, że jesteś leworęczny, postaraj się, aby uchwyt kołowrotka umocowany do wędki znajdował się pomiędzy palcem serdecznym i środkowym. Otwórz następnie kołowrotek i przytrzymaj żyłkę palcem wskazującym przyciskając ją do wędziska. Bądź cierpliwy, staraj się dokładnie wykonywać każdy ruch, bo łatwo się nauczyć byle jak i później po prostu się męczyć. Jeśli jesteś już gotowy, aby wykonać rzut spróbuj najpierw wykonać go zza głowy i poślij przynętę początkowo na „czyste” miejsce. Pamiętaj, żeby przed rzutem żyłka z przynętą zwisała od szczytówki ok. 20 – 30cm. Jeśli nie odszedłeś zbytnio na prawo lub lewo od wyglądanego przez siebie miejsca i nie rzuciłeś zbyt blisko czy daleko, to jest już to pierwszy krok, z którego powinieneś się cieszyć. Gdyby okazało się inaczej, to po prostu próbuj dalej, aż do skutku. Nie zapomnij przy tym, że po energicznym zamachu wędziskiem musisz w odpowiednim momencie puścić żyłkę, co czasami nie zawsze wychodzi i mamy niespodziankę – przynęta spada do wody blisko, albo nieco dalej od nas, ale niestety zrywamy wtedy żyłkę. Nabranie wprawy w tym sposobie rzutu może okazać się naprawdę pomocne zwłaszcza wtedy, gdy będziemy chcieli rzucić dokładnie w wybrane przez nas miejsce, a będziemy mieli jakieś boczne przeszkody, które uniemożliwią nam trzymanie wędziska inaczej niż nad głową.

Próbuj inaczej.

Przy tych samych założeniach co wyżej możemy nauczyć się rzutów bocznych, które można wykonać z obu stron. Wędzisko należy wówczas prowadzić równolegle do wody, z energią, od prawej do lewej strony.

A może warto i tego spróbować.

Zakładamy, że jesteśmy np. wśród zarośli i trudno nam wyobrazić sobie rzut zza głowy czy boczny. Jest sposób, który pozwoli nam dokładnie wycelować zwłaszcza, gdy odległość nie jest wielka. Wystarczy wędzisko trzymać przed sobą i wykonać taką delikatną „podrywkę” z dołu do góry.

Powyższe sposoby spinningowania, dobrze opanowane, pozwalają nawet początkującemu dopasować je do warunków w jakich chce wędkować. Jeśli warunki na to pozwolą można oczywiście wykorzystać wszystkie sposoby wyrzutów.

To jeszcze nie wszystko.

Nie wystarczy zdobyć umiejętność precyzyjnych rzutów, chociaż czasami zdarza się, że przynęta zaraz po kontakcie z wodą wzbudzi zainteresowanie drapieżnika i od razu mamy emocje, bo szczytówka zaczęła drżeć i panicznie, szybko kręcimy kołowrotkiem, żeby zdobycz przyciągnąć jak najbliżej siebie i najchętniej, przy pomocy podbieraka wyciągnąć ją z wody, złapać głęboki oddech i poczuć ulgę, a i pewnie satysfakcję, że ćwiczenia przynoszą skutek zaraz na początku. Pomimo jednak tych wyjątkowych raczej zdarzeń warto pamiętać, że przynęta po zanurzeniu się w wodę powinna symulować ruch uciekającej, energicznej rybki. Żeby tak było musimy delikatnie podciągać wędzisko, spowalniać lub przyspieszać kręcenie kołowrotkiem. Musimy to robić, bo to daje gwarancję niespodziewanego efektu. Nie popełniajmy błędu i nie wykonujmy ciągle tych samych ruchów – róbmy wszystko, aby „czyhać” jak drapieżnik i spontanicznie z energią wykonujmy ruchy, pamiętając przy tym, że i atakujący traci energię. Czasami warto przynęcie dać szansę, aby stała się „leniwa”, a wtedy jej „poddanie się” zmobilizuje drapieżnika do włożenia maksimum energii, aby już pokonaną w końcu smacznie połknąć.

---

Autor: Krzysztof Łuczyk

Zapraszam na mojego bloga: htpp://krzychu-wszystkoowedkarstwie.blogspot.com/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

DUŻY LESZCZ- spławik czy grunt

Duży leszcz - spławik czy grunt?

Autorem artykułu jest Krzysztof Łuczyk


Sposób na dużego leszcza. Spławik czy grunt? Jaką metodę wybrać? Na co zwrócić uwagę? Czy warto słuchać porad innych, które burzą twoje dotychczasowe techniki, zachowanie się nad kładką w inny sposób niż dotychczas praktykowałeś?

Duży leszcz – spławik czy grunt?

Zazwyczaj wykorzystuję obie metody równocześnie, chociaż bywa i tak, że pokuszę się tylko na łowienie z gruntu.

Metoda spławikowa.

Łowienie na spławik zawsze sprawia mi radość, bo ciągłe obserwowanie wprowadza mnie w różne nastroje. Z jednej strony koncentracja, skupienie, gotowość do reagowania, z drugiej zaś do rozbudzania ciągle to nowych stanów emocjonalnych – ruszyć wędkę, poczekać, obserwować jeszcze, podjąć natychmiastową decyzję i po prostu zaciąć. Można dodać jeszcze wiele innych odczuć, które mi towarzyszą. Pewnie i każdy wędkujący dołączyłby inne. Niewątpliwie są one wpisane w ten sposób łowienia leszcza, zwłaszcza dużego, bo ten potrafi wprowadzać w stan napięcia. Czasami po prostu wyłoży spławik i zaczyna go prowadzić. Im bardziej szybko, tym więcej myśli chodzi po głowie. Ponadto jeśli przesuwa się w środek jeziora, na głębię, to jestem już pewny, że to właśnie ten nieco większy. Dodatkowe wrażenia wywołuje wędkowanie nocą, gdzie świetlik dobrze widoczny bardzo dokładnie pokazuje kierunek ucieczki ryby.

Jaki spławik.

Wybieram zazwyczaj spławik dłuższy, w zależności od fali na jeziorze i od tego czy łowię w dzień czy w nocy. Najczęściej o wadze od 2 – 3, 5g (bez dociążenia). Taki rodzaj spławika pozwala dobrze zaobserwować jego przytopienie bądź wyłożenie. Duży leszcz zazwyczaj się nie bawi i od razu wyłoży i prowadzi, chociaż bywało i tak, że bawił się i to dosyć długo, aż w końcu zdecydował się na smaczną przynętę i odpłynięcie. W tym momencie mogę być niemalże pewny, że przy zacięciu poczuję opór. Nie zacinam jednak zbyt mocno, zwłaszcza w nocy, gdy nie widzę czy ryba ma jakiś luz na żyłce czy nie.

Łowienie leszcza z gruntu.

Pomimo tego, że jestem przekonany do obu metod łowienia, spławikowego czy z gruntu i uważam, że efekty mogą być podobne, to znam kolegów, którzy przekonują mnie do łowienia gruntowego, zwłaszcza w nocy. Zalecają, żeby nie łowić na spławik z świetlikiem. Nie pozwalam zbytnio na to, aby odebrali mi tę przyjemność, ale na pewno chodzi mi to po głowie i przyznam, że te uwagi, przynajmniej w jakiejś części, wziąłem pod uwagę. Jakie? Chociażby to, żeby nie otwierać puszki z kukurydzą na kładce, nie stukać czymkolwiek, zachowywać się naprawdę cicho. Ponadto, aby zakładać więcej niż jedną rosówkę, najlepiej przez siebie „upolowane”, dobrze je zawiesić na haczyku, aby się same nie uwolniły, zabezpieczyć nawet białym robakiem czy ziarnem kukurydzy, a przydaje się to zwłaszcza, gdy posłucham i tego, żeby po jakimś czasie ciszy po prostu delikatnie podciągnąć przynętę. Można rzeczywiście się miło zdziwić - przekonałem się o tym osobiście.


---

Autor: Krzysztof Łuczyk

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl